Dodatkowe uwagi do eseju 2 zatytułowanego „Jezus uzdrawia ślepego od urodzenia; ciekawe aspekty" (strona 19).

NOWA INTERESUJĄCA KSIĄŻKA – JUŻ DOSTĘPNA W KSIĘGARNI RIDERO.EU

Paweł Antoni Baranowski
Sprawa miejsca urodzenia Jezusa była dla Judejczyków głównym sprawdzianem Jego wiarygodności. Judejczycy bezpośrednio odnosili się do dawnych proroctw o Mesjaszu, traktując je jak dowód, sprawdzian, a te stwierdzały jednoznacznie, że Mesjasz, Jeszua, narodzi się w Betlejem Judzkim, w mieście Dawida i w jego rodzie.
„Kiedy Jezus zaczynał swoją działalność miał lat około trzydziestu, a był – jak mniemano – synem Josefa, syna Helego” – jak pisze w swojej Ewangelii Łukasz. Minęło więc już wiele lat od Jego narodzenia i nikt już nie pamiętał owej niespodziewanej przymusowej podróży na spis ludności zarządzony przez Cezara Augusta, gdy Josef wraz z brzemienną żoną Miriam przybył do swojego rodzinnego miasta Betlejem w Judei, miasta króla Dawida, którego Josef był w prostej linii potomkiem. Nie wiedzieli też o dalszej ucieczce Josefa z małżonką i narodzonym w Betlejem Dzieciątkiem do Micraim (Egiptu) przed morderczymi prześladowaniami króla Heroda Wielkiego. Po śmierci Heroda Josef powrócił z żoną i kilkuletnim już wówczas dzieckiem do Nazaretu, gdzie miał dom i warsztat. Jezus nie narodził się więc w Nazarecie, jak powszechnie domniemywano, a – zgodnie ze starym proroctwem – w Betlejem, jednak po niemalże 30 latach nikt w Nazarecie a tym bardziej w Jeruzalem już o tym nie pamiętał, co jednak też zostało przez proroków przewidziane.
Faryzeusze, kapłani, uczeni w Prawie i przywódcy ludu, mając Jezusa za Nazarejczyka, zaprzeczali na tej podstawie stanowczo, że może on być Mesjaszem, tym długo oczekiwanym prorokiem, ponieważ stare proroctwa oznajmiały jednoznacznie, że Mesjasz narodzi się w Betlejem w Judei, a nie w Nazarecie w Galilei, zresztą jak twierdzili „z Galilei żaden prorok się nie wywodzi”. Zaprzeczali więc tożsamości Jezusa z niewiedzy i niezrozumienia.
Dokładniej opisano to w eseju 1.

Jezus udał się do Jeruzalem na Święto Sukkot w sposób początkowo skryty, bo był już tam poszukiwany przez Arcykapłana, Faryzeuszy i ich służbę, a także straż świątynną, której nakazano aresztować Jezusa. Jednak pod koniec święta ujawnił się On w świątyni i jak zawsze nauczał tam. Natychmiast wywoływało to ataki na Niego rozwścieczonych przeciwników, bo nie byli w stanie zaprzeczyć Jego słowom, sprostać Jego argumentacji i dowodom. Wielu słuchających Jezusa uwierzyło wówczas w Niego. Nawet wysłany oddział Straży Świątynnej – po wysłuchaniu nauk Jezusa odmówił wykonania rozkazu pojmania Go. Każde Jego publiczne pojawienie się w Jeruzalem powodowało atak słowny, prowokacje przeciwko Niemu, podburzanie tłumu, a nawet próby ukamienowania Go pod byle pretekstem, na co prawo żydowskie wyjątkowo w tym szczególnym miejscu pozwalało. Właśnie po jednej z takich prób, Jezus – przechodząc z uczniami w okolicy sadzawki Siloah, zobaczył siedzącego tam człowieka ślepego od urodzenia, proszącego o datki.
W takich właśnie okolicznościach Jezus zatrzymał się tam i po prostu przywrócił mu wzrok.
Ciekawym aspektem tego była celowa, jakby teatralna oprawa na użytek widzów, bo działo się to w miejscu publicznym. Jezus chciał, by zdarzenie to zostało zapamiętane i wieść o tym rozeszła się jak najdalej, a środkiem do tego był widowiskowy przebieg tego uzdrowienia; sporządzanie błota, smarownie nim oczu ślepca i wysyłanie go do sadzawki, by obmył twarz. Jezus mógł przecież dokonać tego słowem, dotykiem, jedynie myslą, albo wręcz na odległość, jak w przypadku sługi Setnika.

Jezus dokonywał bardzo licznych uzdrowień w czasie swoich wędrówek po całej ziemi Izraela; leczył chromych, kalekich, sparaliżowanych, trędowatych, epileptyków, przywracał wielu słuch i mowę, ale zazwyczaj nie było to dla świadków tak bardzo szokujące; raczej reagowali ogromną radością i wdzięcznością, dziękowali i wychwalali Boga. Jednak w tym przypadku, osoby ślepej od urodzenia, urodzonej bez wzroku, nikt wcześniej nie spotkał się z takim przypadkiem uzdrowienia ani nawet o takim nie słyszał. Uważano to za absolutnie niemożliwe, dlatego uznano to za niebywały cud. Szok wywołało nie tylko to uzdrowienie, bo nigdy wcześniej nikt o takim cudzie nie słyszał, ale również i to, że Jezus uczynił to w szabat, dzień w którym był zakaz wykonywania wszelkiej pracy. Co prawda Prawo formalnie nie zabraniało tego, ale Faryzeusze traktowali ten zakaz jak „tradycję przodków” i wymuszali na wszystkich powstrzymanie się w szabat od wszelkich prac i aktywności, choć sami tego nie przestrzegali. Jezus jednak wykazywał im tę ich obłudę i zarzucał im zakłamanie, a większość swoich cudów i znaków świadomie wykonywał właśnie w szabat, jako dzień poświęcony Bogu.
Uzdrowiony był przez faryzeuszy przesłuchiwany dwukrotnie, wezwano nawet jego rodziców, by zaświadczyli, że urodził się ślepy, wreszcie – gdy nie chciał oskarżać ani krytykować Jezusa – wyrzucili go z synagogi.
Faryzeusze byli w matni: z jednej strony mieli niezbite dowody prawdziwości cudu nigdy wcześniej nie spotykanego, ale z drugiej strony za wszelką cenę nie chcieli uznać jego prawdziwości, bo musieliby wówczas uznać Jezusa za Mesjasza działającego tu z Bożą pomocą, z Bożym wsparciem. Gdy potem, w dniu święta oczyszczenia świątyni Jezus przechadzał się tam po Krużganku Salomona, Judejczycy znów na niego napadli z oskarżeniami, prowokacyjnymi pytaniami, by znaleźć pretekst do ukamienowania Go, albo choćby pojmania i postawienia przed Sanhedrynem, Jezus wymknął się im jednak, opuścił miasto i wraz z Uczniami udał się nad Jordan, w miejsce odludne, gdzie wcześniej jego kuzyn Jan chrzcił. Tam nauczał kupców i podróżnych. 
Coraz więcej ludzi w trakcie tych wydarzeń przyjmowało Jego słowa i zaczynało wierzyć w Niego, że jest oczekiwanym Mesjaszem, Synem Bożym i królem Izraela, ale też i w Jego przeciwnikach narastała coraz większa nienawiść i strach.
Jezus dokonał tego niesłychanego cudu we właściwym momencie, by przekonać wielu wątpiących, aby uwierzyli w Jego nauki. Wieść o tym cudzie błyskawicznie rozchodziła się wśród ludu, przekazywana z ust do ust.

Warto oderwać się od codziennych ponurych i niepokojących wiadomości, czytając o Jezusowych wędrówkach i Jego nauczaniu opisanym przez Jego uczniów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O książce

Zapowiedź